Strona główna Aktualności Kiedy mikroorganizmy uratują zniszczone gleby? Naukowcy i rolnicy łączą siły

Kiedy mikroorganizmy uratują zniszczone gleby? Naukowcy i rolnicy łączą siły

1195
0

Degradacja biologicznego składu gleby jest faktem, chociaż na Opolszczyźnie sytuacja nie jest jeszcze tragiczna. Dane z pozostałych województw są jednak alarmujące. Rolnictwo, które zmierza w stronę zrównoważonego rozwoju coraz bardziej interesuje się mikroorganizmami. Pozwalają one zachować równowagę na polu i zmniejszyć udział chemii w procesie produkcji żywności. Czy mikroorganizmy mogą być wsparciem dla gospodarki? Na to pytanie próbowali odpowiedzieć naukowcy podczas zakończonej w tym tygodniu konferencji w Zakrzowie koło Krapkowic.

Wśród zaproszonych gości byli również przedstawiciele Izby Rolniczej w Opolu. Wiceprezes Marek Froelich, który brał już udział w kilku konferencjach dotyczących mikroorganizmów zauważa, że w ostatnim czasie doszło do połączenia sił producentów preparatów probiotycznych. „Producenci probioemów zawiązali wspólny klaster. Na rynku zaczął się etap współpracy. To jest dla rolnictwa dobry znak i dobry sygnał, bo te preparaty będą miały certyfikacje. Będą zatem pod kontrolą. Nie pojawią się tam żadne preparaty, które będą udawały preparaty probiotyczne”, mówi Froelich.

Polskie zainteresowanie probioemami zostało zauważone na świecie. Przy udziale kapitału amerykańskiego powstaje centrum badań preparatów mikrobiologicznych. „Widać, że świat zauważył Polskę jako kraj, który mocno te tematy nagłaśnia i zajmują się nim środowiska akademickie. Ma to przełożenie na publikacje naukowe i promocję. Również nowe rozdanie PROW kładzie duży nacisk na gospodarkę zrównoważoną. W tym momencie zaczyna się to wszystko łączyć”, dodaje wiceprezes Izby Rolniczej w Opolu.

W środowiskach naukowych zaczyna dominować opinia, że rolnictwo powinno powrócić do bardziej sprzyjających środowisku metod produkcji żywności. Rozważane są nawet prawne regulacje dotyczące stosowania mikroorganizmów. „Dzisiaj jeszcze nie ma takiego przymusu, że rolnicy muszą stosować te preparaty, ale są środki na to żeby wspomagać i preferować tych, którzy się tym zainteresują. To co dzisiaj robimy, to zaczynamy na polu od chemizacji i nawozów sztucznych, środków ochrony roślin. Troszeczkę jest zwalczania biologicznego. Zaczynamy się jednak interesować odpornością odmian w zbożach, czy innych roślinach. Natomiast agrotechnika to już maksymalne uproszczenia i praktycznie zaprzestanie wszystkiego tego, co robili nasi dziadowie, np. zwalczanie chwastów metodami agrotechnicznymi. Całe zmianowanie i płodozmany, myśmy chcieli o tym zapomnieć.  Agrotechnika staje się jednak podstawą myślenia w gospodarstwie prowadzonym według zasad zrównoważonych metod agrotechnicznych. Naturalną konsekwencją jest zwrot w stronę zwalczania biologicznego i tutaj pojawiają się wszystkie preparaty probiotyczne, ktore powodują powrót do równowagi w środowisku mikroorganizmów”, podkreśla Marek Froelich.

Naukowcy zajmują się również stopniem zdegradowania gleby. Na konferencji przedstawiono mapę Polski z zaznaczeniem stopinia zmęczenia gleby mierzonego spadkiem zawartości mikroorganizmów  w glebie. „Województwo opolskie jako jedyne na tej mapie wypadło korzystnie. U nas jeszcze nie ma tak bardzo niekorzystnych zjawisk. Cała reszta Polski, każde inne województwo jest w strefie absolutnego zagrożenia. Nie można mówić o różnorodności, o tych glebach mówi się jako o czarnej dziurze. Stosujemy coraz więcej chemii, a ta niszczy mikrobiologię. Zniszczyliśmy już równowagę między korzystnymi a niekorzystnymi mikrobami. Dajemy tych nawozów coraz więcej. Nie mogą one być rozkładane, bo są rozkładane tylko przez korzystne organizmy. Chemiczne środki zaczynają ze sobą reagować w środowisku glebowym na naszą niekorzyść. Tworzymy błędne koło. Teraz musimy w to środowisko wprowadzić, mikroorganizmy, zaszczepić mikroorganizmy, żeby te procesu przywrócić do równowagi”, zaznacza wiceszef opolskiego samorządu rolniczego.

Uczestnicy konferencji zastanawiali się nad sytuacją rynkową związaną z wejściem probiotyków. Czy obecne lobby chemiczne nie będzie utrudniało popularyzacji stosowania mikroorganizmów, w obawie przed spadkiem dochodów ze sprzedaży nawozów? Obserwatorzy rynku rolnego uważają, że probioemy będą miały istotną trudność przebicia się przez monopole rządzące tym rynkiem. „Naukowcy już dzisiaj wiedzą, że mikroorganizmy mogłyby zastąpić cały segment oprysków grzybowych. Stwierdzono, że mikroorganizmy z grzybami sobie radzą bardzo dobrze. Natomiast stosując chemiczne zwalczanie chorób grzybowych, powodujemy odporność poszczególnych gatunków grzybów”, wyjaśnia Marek Froelich.

W ocenie naukowców biorących udział w konferencji, stosowanie mikroorganizmów przynosi wymierne korzyści finansowe. Wyliczono, że mikroorganizmy likwidują podeszwę płużną. Obecnie do jej likwidowania używa się głęboszy. Jest to metoda, która wymaga olbrzymich ilości paliwa i ciężkich ciągników.

Stwierdzono, że na naszej planecie, różnorodność została zachamowana tysiąckrotnie względem czasów, kiedy nie było człowieka na ziemi. Jeden gram gleby leśnej zawiera 10 miliardów mikroorganizmów. Naukowcy, uczestnicy spotkania byli zgodni, że zatruwanie środowiska przenosi się na człowieka. Chemią działamy na polu i chemią się leczymy. W 2020 co drugi człowiek będzie miał doczynienia z nowotworem.

Konferencja „Biologizacja rolnictwa wsparciem dla gospodarki” odbyła się w zamku w Zakrzowie koło Krapkowic. W spotkaniu czestniczyli profesorowie Uniwersytetu Przyrodniczego z Lublina, Wrocławia, Uniwersytetu Śląskiego, Politechniki Opolskiej, SGGW z Warszawy oraz przedstawiciele agencji rządowych i rolnicy.