Krajowa Rada Izb Rolniczych zwróciła się z początkiem 2026 roku do Ministra Infrastruktury z pilnymi postulatami dotyczącymi funkcjonowania studni głębinowych w gospodarstwach rolnych. Departament Gospodarki Wodnej Ministerstwa Infrastruktury odniósł się do tych propozycji. Choć odpowiedź resortu daje rolnikom realną szansę na uregulowanie stanu prawnego starych ujęć wody, to jednocześnie twardo zamyka drogę do zwiększenia bezpłatnych limitów jej poboru ze względu na kryzys klimatyczny.
O co wnioskował samorząd rolniczy?
W piśmie z 19 stycznia 2026 r. Zarząd KRIR argumentował, że rolnicy działali w dobrej wierze, a obecne, restrykcyjne przepisy narażają ich na rażąco niewspółmierne kary za korzystanie z własnych ujęć. Główne żądania obejmowały:
- Wprowadzenie abolicji i zniesienie sankcji administracyjnych dla rolników korzystających z już istniejących studni głębinowych.
- Odstąpienie od nakładania kar finansowych, które obecnie mogą sięgać nawet 60 tysięcy złotych.
- Zwiększenie limitu bezpłatnego korzystania z wód podziemnych (tzw. zwykłe korzystanie) do poziomu średniorocznie 15 m³ (15 000 litrów) na dobę.
Pobierz stanowisko KRIR – .PDF
Stanowisko MI: Abolicja dla studni zyskała poparcie rządu
Ministerstwo Infrastruktury przedstawiło pozytywne informacje dotyczące legalizacji istniejących urządzeń wodnych:
- Zgodnie z prawem, urządzenia wodne wykonane przed 1 stycznia 1975 r. są już uznawane za legalne na mocy przepisów ustawy z 1974 r. i nie wymagają pozwolenia wodnoprawnego.
- Dla pozostałych, niezalegalizowanych dotąd studni, pojawiła się realna szansa na abolicję. Rząd popiera inicjatywę ustawodawczą (poselski projekt o zmianie ustawy Prawo wodne, druk 1941) złożoną przez poseł Małgorzatę Gromadzką. Projekt ten ma wprowadzić dodatkową, czasową abolicję, umożliwiającą legalizację urządzeń bez sankcji.
Brak zgody na zwiększenie limitów zużycia wody (z 5 m³ na 15 m³)
Choć resort ze zrozumieniem podchodzi do chęci uregulowania stanu prawnego infrastruktury, postulat zwiększenia limitu zwykłego korzystania z wód spotkał się z kategoryczną odmową. MI wskazuje, że obecny limit (5 m³ na dobę) i tak jest kompromisem, a jego zwiększenie jest zbyt ryzykowne z perspektywy środowiskowej i prawnej.
Kluczowe argumenty Ministerstwa przeciwko zwiększeniu limitów:
- Obecny limit 5 m³ na dobę rozliczany jest w ujęciu średniorocznym. Pozwala to na większy pobór wody latem, pod warunkiem jego zbilansowania mniejszym zużyciem w miesiącach zimowych.
- Polska zmaga się z nasilającą się suszą (w ubiegłym roku obowiązywało kilkadziesiąt ostrzeżeń przed suszą hydrologiczną), a zasoby wodne są na wyczerpaniu.
- Nawet przy obecnie obowiązującym limicie 5 m³, w indywidualnych studniach w całym kraju obserwuje się drastyczne obniżenie poziomu wód, a nierzadko całkowity jej zanik.
- Olbrzymim problemem jest tzw. pobór nierejestrowany, który według szacunków stanowi aż 30% wielkości poboru rejestrowanego (ok. 810 mln m³ rocznie).
- Zwiększenie limitu bez odpowiedniego monitoringu grozi nieodwracalnym zniszczeniem zasobów dyspozycyjnych, co docelowo obróciłoby się przeciwko samym rolnikom, całkowicie pozbawiając ich dostępu do wody.
- Działanie takie mogłoby stanowić naruszenie unijnej Ramowej Dyrektywy Wodnej, co groziłoby nałożeniem na Polskę wysokich kar finansowych przez Komisję Europejską.








