Bezpieczeństwo żywnościowe to jedno z najważniejszych globalnych wyzwań współczesnego świata. Perspektywa wyżywienia stale rosnącej populacji napawa niepokojem ekonomistów, ekologów i polityków. Zapewnienie żywności wiąże się z wykorzystaniem zasobów naturalnych, które stają się coraz droższe i trudniej dostępne. 

Sytuację skomplikowała wojna na Ukrainie, która powoduje, że na światowe rynki nie trafią miliony ton pszenicy produkowanej przez ten kraj. Problem jest złożony, ale trzeba się z nim zmierzyć. Bezpieczeństwo żywnościowe należy oceniać na kilku poziomach: międzynarodowym, krajowym i domowym. W całym łańcuchu produkcji żywności najważniejsze jest rolnictwo, które dostarcza zbóż, mięsa, owoców i warzyw. 

Bezpieczeństwo żywnościowe – co to jest?

Bezpieczeństwo żywnościowe jest definiowane przez 3 najważniejsze elementy: 

  • dostępność (posiadanie wystarczających ilości odpowiedniej żywności), 
  • dostęp (posiadanie odpowiednich dochodów lub innych zasobów w celu uzyskania dostępu do żywności) 
  • wykorzystanie / konsumpcja (odpowiednie spożycie pokarmu oraz zdolność do wchłaniania i wykorzystywania składników odżywczych w organizmie) 

Po raz pierwszy termin “bezpieczeństwo żywnościowe” został wprowadzony w 1974 roku w czasie konferencji Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa. Dotyczy on wszystkich działań i procesów związanych z produkcją żywności, handlem nią oraz zapewnieniem bezpieczeństwa życia i zdrowia końcowego odbiorcy żywności, czyli konsumenta. 

Ze wspomnianej deklaracji ONZ wynika, że każde państwo jest zobowiązane do przyjęcia odpowiedniej strategii i takich działań, które zapewnią osiągnięcie celów bezpieczeństwa żywieniowego. 

Czy w Polsce możemy być spokojni o nasze bezpieczeństwo żywnościowe? 

Według ostatniego światowego rankingu bezpieczeństwa żywnościowego, Polska znalazła się na 22. miejscu na 113 krajów ocenianych. W badaniu ocenianych jest kilka parametrów, takich jak: dostęp do żywności, osiągalność cenowa, jakość, programy wspierające bezpieczeństwo żywnościowe, dostęp rolników do finansowania, standardy żywienia i bezpieczeństwo żywności. Od kilku lat mamy również niski udział osób znajdujących się poniżej światowej linii ubóstwa w populacji kraju oraz małe straty żywności. 

Prezes Izby Rolniczej w Opolu Marek Froelich zauważa, że polska żywność zawsze była wysoko oceniana w Europie i na świecie.

– Nasza żywność zawsze była postrzegana jako żywność dobrej jakości. Polscy rolnicy nie stosowali nawozów w nadmiernych ilościach. Żywność była stosunkowo tania i dobrze dystrybuowana, ale to się zmieni – przewiduje Froelich.  

Czy wystarczy żywności kiedy w kraju mamy dodatkowe 2 miliony ludzi?

Obecność 2 milionów Ukraińców może pozytywnie wpłynąć na konsumpcję wewnętrzną. – Wzrost konsumpcji krajowej może wpłynąć korzystnie na  rynek. Może w tym roku nie wyślemy tyle żywności za granicę co zwykle, ale popyt wewnętrzny będzie na tyle większy, że żywność zostanie skonsumowana w kraju. Ukraińcy na szczęście mają podobny jadłospis do nas. Tutaj nie widzę żadnych przeszkód. W perspektywie też nie wiemy, czy ta liczba osób się będzie zwiększać. Żywności w naszym kraju, w najbliższej perspektywie na pewno nie powinno zabraknąć – uspokaja prezes IR w Opolu. 

Czy rolnicy będą mogli obsiać i nawozić pola uprawy w tym roku?

Drastycznie podrożały również nawozy, co może wpłynąć na ilość zastosowanych w tym roku środków i parametry jakościowe zbóż. Prezes IR w Opolu, Marek Froelich zaobserwował, że rolnicy ograniczyli poziom nawożenia. – Na rynku jest jeszcze sporo nawozów z poprzedniego katalogu cenowego. Większość rolników na pierwszy zabieg zastosowało mniej nawozu i każde kolejne dawki zostaną pomniejszone, to może oznaczać, że plony z tego tytułu pewnie spadną – podkreśla Marek Froelich. 

Samorząd rolniczy przewiduje, że rolnicy wysieją w tym sezonie również mniej samego kwalifikowanego materiału siewnego. Jeśli do tego pogoda nie będzie sprzyjała, to pojawi się problem, ale na dzisiaj – zaznaczają rolnicy – nie ma zagrożenia dla wielkości plonów. 

Na całkowity koszt produkcji rolniczej składa się również cena środków ochrony roślin i paliwa używanego przez maszyny rolnicze. Tutaj również od początku inwazji Rosji na Ukrainę zanotowano gigantyczne skoki cen. Jak się okazuje, wzrosły również ceny skupu produktów rolnych, co pozwoli być może nieco zbilansować rolnicze finanse. 

– Sukcesywnie rosną ceny skupu. Za zboże w skupie proponuje się coraz więcej. Nie rekompensuje to wzrostu cen nawozów azotowych, ale rekompensuje wzrost cen środków ochrony roślin – zauważa prezes opolskiego samorządu rolniczego. Problemem jest coraz mniejsza ilość substancji czynnych środków ochrony roślin dostępnych na rynku.

Co jest największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa żywnościowego?

Bezpieczeństwo żywnościowe to nie tylko zapewnienie odpowiedniej ilości pożywienia, ale też troska o jego jakość. Niestety, na świecie jest mnóstwo zagrożeń dla bezpieczeństwa żywności. Najważniejsze z nich to: chemiczne, fizyczne, zanieczyszczenia mikrobiologiczne, zanieczyszczenie środowiska, modyfikacje genetyczne. Należałoby dodać do tego jeszcze zmiany klimatyczne, które wpływają na warunki upraw w poszczególnych strefach klimatycznych. Społeczność międzynarodowa nie doceniała, jak wielkie znaczenie dla bezpieczeństwa żywnościowego ma swobody przepływ żywności między państwami, coś co zostało drastycznie przerwane przez wojnę na Ukrainie.  

Wojna na Ukrainie zaburza światowy równowagę handlową

Polscy rolnicy toczą gorące dyskusje na temat bezpieczeństwa żywnościowego. Prezes Izby Rolniczej w Opolu Marek Froelich wskazuje, że wiele krajów europejskich i spoza naszego kontynentu, np. Egipt, jest uzależnionych od importu zbóż z Ukrainy. 

– Obecnie produkcja rolnicza w rejonie walk i nie tylko, jest bardzo utrudniona lub w wielu miejscach niemożliwa. To się odbije na całej gospodarce światowej. Na Ukrainie cała pszenica jest zmagazynowana w portach czarnomorskich. Ten surowiec jest już zapłacony przez kontrahentów, ale prawdopodobnie nie wydostanie się na świat, jeżeli ten rejon będzie nadal pod kontrolą Rosjan. Są plany, żeby kukurydza z Ukrainy została przetransportowana przez Polskę koleją, co spowoduje, że sytuacja na rynku kukurydzy się ustabilizuje – ocenia Marek Froelich.  

Trzeba pamiętać, że duża część zbóż jest produkowana na pasze. Jeśli do Polski nie dotrze pasza do skarmiania zwierząt, to może odbić się na produkcji zwierzęcej. Dotychczas słabe ziemie produkowały zboża paszowe, dzisiaj tego rynku może już nie być, ze względu na brak opłacalności uprawy słabych klas ziemi. 

Ubywa pól uprawnych

Rolnicy zwracają uwagę na jeszcze jedno niepokojące zjawisko – systematycznie ubywa hektarów pod uprawę. 

Prezes IR w Opolu: – Przyczynami są: budowy dróg ekspresowych, przejmowanie gruntów rolnych na tereny urbanistyczne, powstawanie farm fotowoltaicznych. Ponadto, Komisja Europejska powiedziała, że w Europie powinna wzrosnąć 10-krotnie ilość produkowanego biogazu. W konsekwencji, kolejne hektary będą zatem przeznaczone na uprawy energetyczne. Uprawy pod surowce energetyczne wypadną z miksu upraw pod produkcję żywności – zaznacza Marek Froelich. 

Jak izby rolnicze oceniają bezpieczeństwo żywnościowe Polski

Zdaniem izb rolniczych, w tym roku nie powinno zabraknąć żywności. Gorsza sytuacja może nas czekać w przyszłym roku, bo nie wiadomo, jakie będą ceny i dostępność środków do produkcji. 

– W Polsce bezpieczeństwo żywnościowe jest na dobrym poziomie i nie ma zagrożeń dla łańcucha dostępności. Największym zagrożeniem jest cena. Rolnik produkujący żywność będzie gdzieś musiał sobie zrekompensować wzrost cen środków do produkcji. Mogą być grupy społeczne, dla których ceny będą zbyt wysokie. To spowoduje, że trzeba będzie zrewolucjonizować jadłospis. Już dzisiaj widać, że drożeje mięso – mówi prezes Froelich. 

Zachowanie rynków światowych i giełd towarowych jest niewiadomą

Do destabilizacji sytuacji na rynkach towarów żywnościowych przyczynia się również działanie kapitału spekulacyjnego. W ocenie samorządu rolniczego, dzisiaj dzieje się coś, czego nikt nie przewidywał, a mianowicie trudno zapanować w skali globalnej nad importem i eksportem. Mechanizmy rynkowe potrafią ratować w sytuacji niedoborów, ale potrafią te niedobory lub windowanie cen powodować. 

Samorząd rolniczy widzi tutaj jednak dużą rolę do odegrania przez regulatora europejskiego. 

– Musi coś regulować stany magazynowe, bo my nie możemy w Polsce zamknąć granic. To musi być otwarty rynek, ale wywożenie strategicznych zapasów żywności poza Unię jest niebezpieczne. Poza tym, kapitał spekulacyjny powoduje, że zboża konsumpcyjne zmieniają swojego właściciela, nie zmieniając miejsca magazynowania. Ceny rosną, a zboże leży w tym samym silosie. Rynek sam się nie ureguluje, nie możemy polegać na tzw. “niewidzialnej ręce rynku”. Możemy mieć do czynienia z sytuacją, że Chińczycy kupią ogromne ilości zboża, a potem będziemy je musieli od nich odkupić, a zboże cały czas leży pod naszym nosem. To są konsekwencje globalizacji. Musimy zadbać o nasze bezpieczeństwo – dodaje prezes IR w Opolu.  

Co izby robią dla poprawy bezpieczeństwa żywnościowego?

Izby Rolnicze prowadzą kampanie informacyjne i szereg działań mających na celu wzmocnienie polskiego bezpieczeństwa żywnościowego i długofalowej perspektywy pracy na roli. 

Opiniowanie i uwagi do strategii WPR

Izby rolnicze zgłaszały uwagi do strategii krajowej w ramach nowej europejskiej Wspólnej Polityki Rolnej. – Cały czas trwa dyskusja nad planem strategicznym. W czasie konsultacji społecznych, izby przedstawiły wiele uwag, które uwzględniały zagadnienia bezpieczeństwa żywnościowego. Z przykrością stwierdzamy, że niewiele tych uwag zostało zawartych w planie. Izby mają o to sporo pretensji do unijnego komisarza ds. rolnictwa Janusza Wojciechowskiego – uważa Marek Froelich.

Komisja wprowadziła sporo zmian, które są ukłonem w stronę rolników. Dopuszczono np. możliwość sprzedaży plonów pochodzących z uprawy na terenach przeznaczonych do ugorowania. – Można zasiać ugory i sprzedać ten towar. Wprowadzono również możliwość uprawy roślin bobowatych na obszarach przeznaczonych do zazieleniania. To też jest krok w dobrym kierunku. W całym ruchu w stronę bardziej ekologicznego rolnictwa, izby rolnicze walczą o rozsadek w kwestiach podstawowych – podkreśla prezes Izby Rolniczej w Opolu. 

Promocja nowych upraw roślin białkowych

Samorządy rolnicze zaangażowały się w promocję roślin wysokobiałkowych. Opolska izba propaguje uprawę soi, inna część izb promuje uprawę bobiku. – Opolskie, Dolny Śląsk i Wielkopolska propagują soję. W naszym regionie jesteśmy pionierami uprawy soi w Polsce. Rolnicy bardzo poważnie rozważają również uprawę słonecznika. Skoro tego słonecznika się nie wyprodukuje się na Ukrainie, to cena może być atrakcyjna – prognozuje Marek Froelich. 

Soja to zapewnienie bilansu białkowego w bezpieczeństwie żywnościowym. Soja jest jednym z niewielu białek roślinnych, które mają takie same właściwości, jak białko zwierzęce. Jest zdrowa dla serca ze względu na niską zawartość tłuszczów nasyconych.   

Propagowanie dobrych praktyk żywieniowych

Wzrost liczby ludności na Ziemi będzie powodował większe zapotrzebowanie na żywność. Jednak możliwości jej produkcji nie są nieskończone. Dlatego w ostatnich latach sporo rozmawia się o efektywności rolnictwa, optymalnym użyciu zasobów w stosunku do efektów oraz o lepszym gospodarowaniu żywnością. 

Izba Rolnicza uważa, że ważne będą w najbliższych latach wszystkie działania zmierzające w stronę ograniczenia marnotrawstwa. – Musimy się wszyscy zastanowić, jak maksymalnie ograniczyć marnowanie żywności. Powinniśmy też pracować nad określeniem takich dróg dystrybucji żywności, aby ci, którzy jej potrzebują mogli ją otrzymać zanim przestanie być przydatna do spożycia. Trzeba przywrócić szacunek dla żywności – podkreśla prezes Froelich.

Co mogą zrobić właściciele domów na terenach wiejskich? Niewykluczone, że zaobserwujemy powrót do tradycyjnych praktyk produkcji żywności – blisko domu. Prezes Izby Rolniczej w Opolu przewiduje powrót do przydomowych ogródków. – Dzisiaj na wsi nie ma już przydomowej hodowli zwierząt. Możliwe, że na terenach wiejskich będziemy wracać do tej tradycji, aby zapewnić rodzinom podstawowe źródło białka zwierzęcego – rozważa Marek Froelich. 

W ostatnich miesiącach, chyba jak nigdy wcześniej, przekonaliśmy się, jak ważne jest bezpieczeństwo żywnościowe w skali międzynarodowej, krajowej i oby nie musielibyśmy się przekonywać o tym na poziomie domowym. Również rządy poszczególnych krajów uświadamiają sobie, że produkcja żywności i zabezpieczenie potrzeb krajowych są tak samo ważne jak: obronność, czy energetyka, bo to zapewnienie podstawowych potrzeb każdego człowieka. 

Do 2050 roku świat będzie musiał nakarmić blisko 10 miliardów ludzi. Nie będzie to możliwe z zastosowaniem obecnych metod produkcji, bo nasze zasoby na to nie pozwolą. Stąd potrzebna będzie wspólna ciężka praca rolników, naukowców, inżynierów i polityków nad wprowadzeniem rolnictwa i produkcji żywności w nową erę – racjonalnego gospodarowania dostępnymi zasobami w celu optymalnego ich wykorzystania z zachowaniem i poszanowaniem naturalnego środowiska.

Rolnictwo światowe to zespół naczyń połączonych. Cena kukurydzy zależy od ceny pszenicy. Rosnące ceny np. rzepaku (olejów roślinnych), windujących w górę światowe ceny pszenicy. – Obecny czas traktuje na równi bezpieczeństwo militarne, energetyczne i żywnościowe. Musimy dzisiaj dążyć do tego, aby zdjęto z producentów rolnych w EU “kagańce” w postaci wadliwych zapisów w Zielonym Ładzie, czy pomysłów opodatkowania produkcji mięsa, itp. – dodaje szef opolskiego samorządu rolniczego.

Izba Rolnicza w Opolu będzie w kolejnych publikacjach śledzić te postępy i promować praktyki rolnicze dobre dla ludzi, zwierząt, roślin i zasobów naszej planety.